05.09.11 Białystok - Pracy, płacy i chleba

05.09.2011

Hasło wyborcze Polskiej Partii Pracy-Sierpień 80 brzmi: "Oni się kłócą, my wybieramy przyszłość". Partia ma dość kłótni największych partii na scenie politycznej, kłótni nie o programy, czy też konkretne rozwiązania, lecz o to kto, z kim, gdzie i na jakich warunkach będzie debatował. - To jest nienormalne. Ludzie mają problemy ze znalezieniem pracy, a politycy czołowych partii kłócą się o nieistotne sprawy - mówił dziś na konferencji lider PPP-Sierpień 80, Bogusław Ziętek.

Odnosząc się do ujętego w haśle wyborczym zwrotu  "My wybieramy przyszłość", lider PPP-Sierpień 80 wyjaśnił, że chodzi o taką przyszłość, w której każdy będzie miał stabilną pracę i godne warunki wynagradzania. - Jeśli damy ludziom pracę w oparciu o kodeksowe umowy, to oni najlepiej pokierują swoim życiem, mogąc zapewnić swoim rodzinom mieszkanie i utrzymanie - uważa przewodniczący Polskiej Partii Pracy-Sierpień 80. - Tymczasem w ostatnich 20 latach byliśmy świadkami wielkich dramatów. Ludzie albo masowo tracili pracę, tak było w przypadku likwidowanych PGR-ów, później zakładów przemysłu lekkiego i przetwórczego, a ostatnio także przemysłu ciężkiego, jak w przypadku Stoczni Szczecińskiej i Gdańskiej oraz poznańskich Zakładów Cegielskiego - podkreślił Bogusław Ziętek.

"Polska posiada" czytamy w programie PPP Sierpień 80 - jedną z najwyższych w Unii Europejskiej liczbę pracowników w wieku produkcyjnym. Jednocześnie niewiele ponad polowa z nich ma możliwości pracy. Marnotrawienie tak cennego potencjału poprzez utrzymywanie wielomilionowego bezrobocia obciąża wszystkie partie polityczne rządzące Polską po 1989 roku.

Przedstawiciele Polskiej Partii Pracy zapowiedzieli, że w parlamencie będą prowadzić taką politykę wspierania tworzenia nowych miejsc pracy, by zapewnić każdemu możliwość zatrudnienia.- Stoimy na stanowisku, iż każdy człowiek jest godny tego, by mógł samodzielnie zarabiać na własną egzystencję, utrzymanie rodziny i mieszkania. Nie istnieją ludzie nieprzydatni i niepotrzebni na rynku pracy, a państwo ma obowiązek tworzyć warunki umożliwiające zatrudnienie każdego, kto chce podjąć pracę - mówił przewodniczący Ziętek. Wyjaśnił, że to państwo i samorządy posiadają instrumenty umożliwiające wspieranie nowych miejsc pracy. Państwo i jego organy, instytucje i agendy oraz samorządy są zleceniodawcami umów i kontraktów dla przedsiębiorców, których wartość wynosi dziesiątki miliardów rocznie. Za obowiązującą należy przyjąć zasadę, iż preferencje w uzyskiwaniu kontraktów i zamówień powinny mieć firmy, które zatrudniają pracowników na podstawie stałych kodeksowych umów o pracę, a nie nieuczciwi pracodawcy, którzy stosują tzw. "umowy śmieciowe".

PPP-Sierpień 80 po wejściu do Sejmu wprowadzi rozwiązania zobowiązujące samorządy oraz jednostki budżetowe do stosowania wobec pracowników zatrudnionych w samorządzie, organach państwa, a także w podległych im jednostkach stałych, kodeksowych umów. Niedopuszczalna jest sytuacja, w której państwo i samorządy wspierają patologie stosując w podległych sobie jednostkach "umowy śmieciowe". - Pozbawia to nas wszystkich wpływów do budżetu i systemu emerytalnego, a osoby zatrudniane na umowach śmieciowych pozbawia należnych im praw oraz gwarancji. Ukrócimy samowole agencji pracy tymczasowej, wprowadzając rozwiązania, które pracownikom zatrudnianym za pośrednictwem tych agencji dadzą takie same prawa, jak pracownikom zatrudnianym przez macierzyste zakłady pracy. Wprowadzimy rozwiązania, które ograniczą stosowanie pozakodeksowych umów, likwidując powszechną patologię umów śmieciowych - zadeklarował przewodniczący.

W Białymstoku działacze PPP-Sierpień 80 odnieśli się również do poziomu wynagrodzenia za pracę w Polsce. Partia postuluje podniesienie płacy minimalnej do poziomu 68% średniej krajowej, tj. 2300 zł.

Podlasie to przede wszystkim rolnictwo. To dlatego liderka białostockiej listy Polskiej Partii Pracy-Sierpień 80, Kinga Stawecka mówiła na dzisiejszej konferencji o konieczności podniesienia cen skupu żywca wołowego i mleka, przy jednoczesnym wyeliminowaniu pośredników. Pozwoliłoby to na uczynienie produkcji żywca i mleka bardziej opłacalnym, lecz nie odbiłoby się to na cenie zakupu mięsa i mleka w sklepach. -Mleko w skupie to cena od 0,90 do 1,2 zł, natomiast w sklepie mleko kosztuje grubo ponad 2 zł. Zatem ktoś po drodze zarabia na tym tyle samo lub nawet więcej, niż rolnik, jako producent. Podobnie jest z cenami skupu i sprzedaży w markecie wołowiny, która w sprzedaży detalicznej jest około 3 razy droższa, niż cena, jaką otrzymuje za tą samą wołowinę rolników w skupie. Jest to skrajnie niesprawiedliwe. Jako posłanka zajmę się problemem i go rozwiążę - zadeklarowała Stawecka.

 

Białystok, 5 września 2011

Wybory