Zdrowie nie jest towarem!

09.11.2011

Prześledźmy na wstępie różne systemy finansowania służby zdrowia, z  jakimi mamy do czynienia w krajach uznawanych za rozwinięte:

System bismarkowski, zawdzięczający swą nazwę Bismarckowi, kanclerzowi Niemiec, który pod koniec XIX wieku wprowadził system oparty na ubezpieczeniach chorobowych, na który składają się tak pracodawcy, jak i pracownicy. Wysokość składek zależy od wysokości dochodów. System jest autonomiczny, a zasięg objętych nim świadczeń określa prawo. Generalnie wszystkie diagnozy i zabiegi medyczne są z tego ubezpieczenia opłacane. Jednakże instytucje działające w tym systemie (w tym kasy chorych) są prywatne - wyjątkiem są szpitale. Niemcy i Austria są przykładami tego systemu.

System Beveridge'a, od nazwiska brytyjskiego ekonomisty i reformatora został powołany do życia pod koniec lat 40. To system finansowany przez podatki i zarządzany przez ogólnokrajową instytucję, jak NHS w Wielkiej Brytanii. Generalnie wszystkie "niezbędne" zabiegi są opłacane. Ten system jest stosowany w Danii, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Hiszpanii, Portugalii, Finlandii, Szwecji, Norwegii i we Włoszech.

System Siemaszki, od nazwiska radzieckiego ministra zdrowia, jest w całości państwowy. System charakteryzuje przede wszystkim bezpłatność wszystkich świadczeń  medycznych. Przykładem tego systemu są kraje byłego Bloku Wschodniego, w tym Polska (gdzie jednak od kilku lat jest on mieszanką systemu Beveridge'a i Siemaszki, a kolejne zmiany są w toku).

Czwarty system, oparty na prawach wolnego rynku, nie istnieje w Europie, ale Stany Zjednoczone mają taki system.

Należy jednak zauważyć, że żaden ze wspomnianych systemów nie istnieje obecnie w czystej formie. W wielu krajach liczne zmiany w ciągu ostatnich dziesięcioleci osłabiły pierwsze z trzech systemów, powodując w niektórych przypadkach ich kompletne przekształcenie. W niektórych krajach, przykładowo, osoby ubezpieczone muszą dodatkowo pokrywać część kosztów związanych z leczeniem szpitalnym. Szwajcaria kilka lat temu ustanowiła system łączący podstawowe ubezpieczenie publiczne, które każdy musi opłacać niezależnie od dochodów, z dodatkowym ubezpieczeniem prywatnym. Podobny kierunek zmian wybrała Holandia.

Należy także dodać, że we wszystkich krajach istnieje mniej lub bardziej szeroki system prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych, zazwyczaj dostępny tylko dla bogatszej części społeczeństw.

Czy prywatne jest lepsze?

Publiczne systemy zdrowia generują zbyt duże wydatki - to oficjalnie podawany motyw ich przekształcania w kierunku systemów bardziej otwartych na wolny rynek, w których osoby muszą mniej lub bardziej dokładać z własnej kieszeni. Takie rozumowanie jest jednak fałszywe, co łatwo udowodnić. Porównanie między różnymi systemami zdrowotnymi wskazuje bowiem, że system amerykański jest najbardziej kosztowny, choć jest też najbardziej podporządkowany regułom wolnego rynku.

Kolejny z argumentów wysuwanych przeciwko publicznej służbie zdrowia przekonuje, że jakość jej usług jest gorsza niż w systemach prywatnych. Ale to także nieprawda.  Analizy różnych systemów zdrowia wskazują, że nie istnieje żaden związek między typem systemu (prywatny czy publiczny) a jego efektywnością. Warto też wskazać, co pokazują dane Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące Stanów Zjednoczonych, że prywatny - dodajmy: drogi - system jest najgorszy jeśli weźmiemy pod uwagę satysfakcję pacjentów. Podkreślmy przy tym, że dotyczy to służby zdrowia obejmującej wszystkich mieszkańców danego kraju, a nie tylko wybranych, których stać na najdroższe operacje i szpitale.

Jakie są więc prawdziwe przyczyny krucjaty przeciwko publicznej służbie zdrowia?

Po pierwsze, powód krótkoterminowy: rządy nie mają już środków finansowych wskutek długotrwałego kryzysu. Sprzedając/prywatyzując swoje zasoby i przedsiębiorstwa, państwa starają się rozwiązać problemy finansowe i w tym samym czasie, poprzez cięcia w usługach publicznych - w tym służbie zdrowia, chcą pozbyć się części kosztów, promując prywatne systemy ubezpieczeń.

Druga przyczyna wpisuje się już w dłuższą perspektywę. W epoce spadku poziomu zysków i kryzysu, kapitał prywatny stara się przejąć sferę publiczną, do której dotychczas nie miał dostępu. Próbuje on przekształcić publiczny system zdrowotny w system rynkowy, a zdrowie w zwykły towar.

Wszystko to oznacza, że prywatyzacje pogorszą tylko skuteczność, ale i koszt systemu zdrowia. Różnica jest taka, że wydatki zdrowotne w tym wypadku będą spoczywać na barkach samych obywateli, a nie na solidarnym systemie.

 

Sprzeczności obecnych systemów

Z drugiej strony widać jednak, że istniejące systemy publiczne nie funkcjonują dobrze. Przyczyny tych problemów nie tkwią jednak w samych systemach. Problemy, z którymi się one borykają, są rezultatem dwóch podstawowych sprzeczności:

Istnieje strukturalna sprzeczność między kolektywnym i solidarnościowym systemem Beveridge'a, Bismarcka i Siemaszki, a przechwytywaniem zapewnianych przez nie funduszy przez różnych prywatnych dostawców usług medycznych i przedsiębiorstwa, np. farmaceutyczne, producentów wyposażenia medycznego itp. Publiczne środki gwarantują więc prywatne zyski (przykład pierwszy z brzegu może dotyczyć refundowania ze środków publicznych leków wytwarzanych przez koncerny prywatne - które mogłyby być o wiele tańsze, gdyby podstawowym celem koncernów medycznych nie był... zysk).

Druga sprzeczność istnieje między interesami osób i całego społeczeństwa w istnieniu pewnego systemu opieki zdrowotnej, skutecznego i taniego, a interesami dostawców i producentów prywatnych, którym zależy na sprzedaży bez przerwy rosnącej liczby produktów - leków, wykonywaniu coraz liczniejszych zabiegów, operacji itd. Innymi słowy, chodzi o sprzeczność między publiczną i solidarnościową strukturą systemu finansowania a kapitalistyczną, nastawioną na zysk strukturą wykonawców / dostawców usług dla tego systemu.

Te sprzeczności doprowadziły przykładowo w Niemczech do sytuacji, w której część wykonywanych zabiegów jest po prostu zbędna, jednakże placówki zdrowotne muszą wykonać określoną liczbę zabiegów, sprzedać określone minimum produktów, jeśli chcą przetrwać.

Przy tej okazji warto poruszyć problem, rzadko pojawiający się w dyskusjach - zaledwie od 3 do 5 procent wydatków służby zdrowia jest poświęcone na prewencję, zapobieganie chorobom i promocję zdrowia. Tymczasem skuteczność prewencji i promocji odpowiednich postaw jest o wiele wyższa niż leczenie chorób, czy urazów. To one przede wszystkim odpowiadają za powszechną poprawę stanu zdrowia w ciągu ostatnich 150 lat w krajach rozwiniętych.

 

Opór

Podsumowując można stwierdzić, że ataki kapitału prywatnego przeciwko publicznym systemom zdrowia są właściwie identyczne w całej Europie - jego przykładami są prywatyzacje, komercjalizacje, wprowadzanie dodatkowych opłat za świadczenia. Opór wobec tej polityki jest jednak rozproszony, głównie lokalny i pozbawiony szerszej wizji.

Sprzeciw przeciwko deregulacji systemów zdrowotnych jest jednak bardzo trudny. Jego przykłady istnieją, jednakże zazwyczaj nie chodzi o sprzeciw wobec generalnej tendencji, lecz tylko przeciwko jej skutkom. W licznych krajach byliśmy świadkami strajków o podwyżki płac, czy poprawę warunków pracy, walk przeciwko prywatyzacji szpitali itp., ale nie było masowego ruchu na rzecz utrzymania publicznego charakteru służby zdrowia. Ten problem można tłumaczyć koniecznością wspólnej walki pracowników służby zdrowia i całego społeczeństwa, dotkniętego zmianami, co jest jednak trudne do zrealizowania.

Wśród kilku przykładów takich protestów możemy wymienić:

Polska: manifestacje płacowe pielęgniarek (2007); strajki pielęgniarek, mobilizacje przeciwko prywatyzacji szpitali (2010);

Niemcy: manifestacje lokalne przeciwko prywatyzacji szpitali, strajk 15 tysięcy pracowników szpitali (2010), zwycięski strajk przeciwko wprowadzeniu agencji pracy tymczasowej w wielkiej klinice uniwersyteckiej (2011)

Wielka Brytania: Kampania "Look after our NHS" w obronie publicznego systemy zdrowia, zorganizowana przez British Medical Association

Francja: strajki w służbie zdrowia przeciwko reformie emerytalnej (2010)

 

Perspektywy

Podsumowując, jako wiarygodną i korzystną dla społeczeństwa można uznać perspektywę służby zdrowia:

realnie uspołecznionej, co oznacza także konieczność objęcia kontrolą publiczną m.in. przemysłu farmaceutycznego,

zdecentralizowanej,

przekładającej nacisk z terapii na prewencję i promocję zdrowia

 

oprac. na podstawie artykułu "Systemes de sante en Europe. Changements et resistance", Thadeus Pato; "Inprecor", maj-czerwiec 2011

Wybory