Raport Komisji Europejskiej

02.01.2012

W Polsce prawie 2 mln ludzi nie ma pracy. Łącznie w Europie to już 23 mln osób. Wielu z tych, którzy pracę mają, nie może być pewnych najbliższej nawet przyszłości. Z raportu Komisji Europejskiej o zatrudnieniu wynika, że na umowach czasowych w Europie pracuje już 14 proc. ludzi. Mogą być zwolnieni z dnia na dzień, bo nie mają takiej ochrony jak ci z umowami na czas nieokreślony.
Polska przewodzi Unii w stosowaniu umów czasowych. Ma je 27 proc. pracowników. W Hiszpanii stałej umowy nie ma 25 proc. zatrudnionych, ale bezrobocie jest dwukrotnie wyższe. W biedniejszej od nas Rumunii czy na Litwie takie umowy ma mniej niż 2 proc.


Tak naprawdę osób pracujących nie na etacie jest w Polsce jeszcze więcej. Komisja Europejska, licząc słabiej chronionych, brała pod uwagę jedynie umowy o pracę na czas określony, o dzieło czy zlecenia, ale już nie uwzględniła samozatrudnionych. Co więcej, liczba Polaków bez stałych umów szybko rośnie. Jeszcze dziesięć lat temu było ich jedynie 6 proc.

- Taki skok to efekt liberalizacji kodeksu pracy. Zmiany w przepisach zachęcały pracodawców do zatrudniania ludzi na czas określony - mówi dr Iga Magda z Instytutu Badań Strukturalnych. - Dzięki temu łatwiej i taniej mogą zwalniać. Okres wypowiedzenia jest krótszy. Poza tym taka umowa kiedyś wygaśnie - dodaje.

Wśród młodych poniżej trzydziestki aż 65 proc. pracuje na umowach czasowych. Wśród osób do lat 24 podejmujących pierwszą pracę aż 85 proc. nie dostaje stałej umowy. W Unii średnia to 50 proc. i najczęściej - np. w Niemczech czy Holandii - takie zatrudnienie połączone jest ze szkoleniami, stażami. Po ich odbyciu status się zmienia.

Jednak László Andor, unijny komisarz ds. zatrudnienia, przyznaje, że "sytuacja młodych w wielu państwach unijnych staje się dramatyczna". Jego zdaniem, jeśli nie zacznie się walczyć o młode osoby, to będziemy mieli stracone pokolenie. Komisarz szacuje, że europejska gospodarka, nie wykorzystując umiejętności młodych, traci co tydzień 2 mld euro.

W Polsce ten typ umów dotyczy nie tylko młodych. Nawet wśród 40-latków jedna piąta zatrudniona jest na czas określony. Jest to niespotykane winnych krajach Europy. - Zmieniają pracę i w nowej dostają najpierw umowę czasową. Tak się przyjęło - tłumaczy dr Magda.

We Włoszech na czasówkach mogą pracować tylko osoby na zastępstwach, w Finlandii - praktykańci oraz stażyści. W Norwegii oprócz zastępców i uczących się prawo pozwala zatrudniać czasowo jedynie aptekarzy i menedżerów wyższego szczebla.

Polacy nie mają wyboru. Z raportu Komisji wynika, że aż 75 proc. decyduje się pracować na umowach czasowych, bo nie mogą dostać innej pracy. Dla 8 proc. to okres próbny, a 10 proc. nadal się uczy i trudno byłoby im pogodzić pracę ze studiami. Jedynie 7 proc. nie chciało mieć stałej umowy.

Profesor Ryszard Bugaj na portalu SE.pl tak komentuje ta sytuację: Status pracownika w Polsce jest marny.

Wybory