Niemcy, Rumunia - przeciwko prywatyzacji złuzby zdrowia

31.01.2012

Niemcy, Rumunia
Przeciwko prywatyzacji służby zdrowia

W niedzielę 29 stycznia 2012 r. mieszkańcy Drezna opowiedzieli się w referendum lokalnym za utrzymaniem miejskiej własności szpitali. 84 proc. głosujących opowiedziało się przeciwko prywatyzacji/komercjalizacji miejskich szpitali. Niemieckie prawo przewiduje, że jeśli 25 proc. osób zapisanych na listy wyborcze bierze udział w referendum (a w Dreźnie wzięło udział 37 proc.), to jego wynik obowiązuje władze miejskie przez następne trzy lata.
Władze Drezna planowały połączenie dwóch szpitali - Dresden-Friedrich i Dresden-Neustadt - w jedną spółkę akcyjną. Przeciwko temu projektowi powstał Sojusz dla szpitali, z udziałem personelu obu szpitali, związku zawodowego Verdi, inicjatywy obywatelskiej "Ręce precz od szpitali" i partii politycznych (socjaldemokracji, Lewica ..). 37 tys. mieszkańców miasta podpisało petycję przeciwko prywatyzacji szpitali. Pytanie postawione w referendum brzmiało "Czy szpitale Dresden-Friedrich i Dresden-Neustadt mają utrzymać status komunalny". 84 proc. głosujących odpowiedziało "tak".
Protesty przeciwko prywatyzacji służby zdrowia pojawiły się także w Rumunii. Jak piszą rumuńscy dziennikarze, "większość Rumunów obawia się tego, że dojdzie do sytuacji, kiedy lecznictwo nie będzie już w gestii państwa i że tym, których nie stać na ubezpieczenie, nic innego nie pozostanie, tylko umrzeć". Symbolem protestów przeciwko prywatyzacji stał się podsekretarz stanu ds. zdrowia Raed Arafat, ratownik medyczny, Palestyńczyk wykształcony w Rumunii, który z hukiem w połowie stycznia podał się do dymisji, protestując przeciwko prywatyzacji szpitali publicznych. "Wróg reformy służby zdrowia" - tak w mediach określił Arafata prezydent Rumunii Traian Băsescu (który zresztą woli leczyć się w Wiedniu, niż w Bukareszcie). Ostatecznie jednak prezydent Băsescu zwrócił się do rządu Emila Boca, aby ten wycofał projekt reformy służby zdrowia, uzasadniając, że "nikt w obrębie tego systemu nie chce zmian. Natomiast zbyt mało osób spoza systemu te zmiany popiera - zmian nie chcą ani szpitale, ani lekarze rodzinni, ani system ratownictwa medycznego".
Jan Malewski

Wybory