Portugalia: Albo walka, albo bieda

23.03.2012

 

Portugalia:

Albo walka, albo bieda

Konrad Markowski

Rok temu – 12 marca 2011 r. - odbyła się wielka demonstracja młodzieży „straconego pokolenia”, podczas której pół miliona osób protestowała przeciwko pogorszeniu warunków pracy i niszczeniu zdobyczy socjalnych w Portugalii. Dała ona początek ruchowi 12M. Kilka dni później Portugalii narzucono drastyczny plan oszczędnościowy towarzyszący „planowi pomocy” ze strony Trojki (Unia Europejska, Europejski Bank Centralny, MFW), który dodatkowo pogorszył warunki życia większości portugalskiego społeczeństwa.

Portugalię, w której poziom życia i tak był jednym z najniższych w strefie euro – podobnie jak w Grecji – dodatkowo zdołowały działania Trojki. Oficjalny poziom bezrobocia osiągnął 14% w 2011 r., a realny – ponad 20%, biorąc pod uwagę brak w oficjalnych statystykach setek tysięcy osób, które w ogóle przestały już szukać pracy – z powodu jej braku.

Kiedy patrzymy na ewolucję sytuacji między początkiem i końcem 2011 r., od razu rzuca się w oczy, że długoterminowe bezrobocie wzrosło o 23,6%. W trzecim kwartale ubiegłego roku średnio 437 miejsc pracy było niszczonych każdego dnia, a w czwartym – po rewizji tzw. memorandum Trojki – ta liczba wzrosła trzykrotnie osiągając aż 1314.

Doprowadziło to oczywiście do zwiększenia ubóstwa, tym bardziej, że równocześnie ograniczano zasiłki dla bezrobotnych (suma wydatków na nie spadła od 2010 r. o 15%), czy wsparcie socjalne dla rodzin (spadek o 34%). W 2011 r. tylko 27,3% bezrobotnych otrzymywało zasiłki.

Tymczasem już badania z 2009 r. Narodowego Instytutu Statystycznego wskazywały, że po transferach socjalnych – ze strony władz – i tak 10,3% pracowników żyło pod progiem ubóstwa, podobnie jak 37% bezrobotnych.  Teraz jest już o wiele gorzej.

Trzeba też wspomnieć o osobach zmuszonych do samozatrudnienia, którzy są w jeszcze gorszej sytuacji niż normalnie zatrudnieni pracownicy. Kilka ruchów społecznych zorganizowało zresztą wspólnie akcję zbierania w tej sprawie podpisów pod petycją, którą w styczniu złożono w Parlamencie.

Oczywiście nie oszczędzono ani służby zdrowia ani szkolnictwa, gdyż rząd i Trojka zdecydowały podczas zmiany Memorandum w grudniu 2011 r., o zmniejszeniu o miliard euro wydatków na służbę zdrowia i o ponad 1,5 miliarda euro na edukację.

Jeżeli dodamy do tego średnio dwukrotny wzrost podatków (głównie pośrednich) płaconych przez większość społeczeństwa, widać, że rząd  skazuje już setki tysięcy rodzin na skrajne ubóstwo.

Tymczasem zamiast stawić czoła długowi publicznemu narzuconemu przez rynki finansowe – który jest pretekstem do tych cięć socjalnych, rząd wolał anulować 75% długów przedsiębiorców z tytułu należnych składek odprowadzanych za pracowników. Nawet oficjalne dane wskazują, że długi firm wobec fiskusa na koniec 2010 r. wynosiły 17,3 miliardy euro. Oczywiście wszystko to ma i będzie mieć katastrofalny wpływ na finanse publiczne.

Do tego wszystkiego należy jeszcze dodać kwestię Partnerstwa Publiczno-Prywatnego, reprezentującego ok. 80% wielkich projektów w dziedzinie infrastruktury, autostrad, mostów, szpitali, na łączną kwotę 50 miliardów euro. Podczas gdy lewica postawiła sprawę audytu, czyli wzięcia pod lupę długu związanego z PPP, władze zgodziły się na audyt, ale... powierzyły jego wykonanie międzynarodowej firmie Ernst&Young, która ma sprawdzić 36 przypadków PPP oraz 24 wydanych koncesji otrzymując w zamian 250 tysięcy euro. Tymczasem ta sama firma była doradcą niektórych z koncernów wplatanych w afery PPP, stając więc w pozycji zarówno sędziego jak i strony sporu, co od razu powinno ją zdyskwalifikować.

Po wielkiej manifestacji 11 lutego, która zgromadziła w Lizbonie ponad 300 tysięcy osób pod hasłem „Inna polityka jest możliwa i konieczna”, główna portugalska centrala związkowa zorganizowała 22 marca strajk generalny, zakończony wielkim sukcesem. Albo walka, albo zgoda na postępujące ubóstwo – przed Portugalczykami nie ma innej alternatywy.

 

Oprac. na podstawie artykułu Virginie de Romanet

Wybory