STOP umowom śmieciowym - II tydzień akcji

09.07.2012

 

Trwa ogólnopolska kampania "STOP umowom śmieciowym!", będąca sprzeciwem wobec patologii zatrudniania pracowników na umowach cywilnoprawnych. - Chcemy zwrócić uwagę społeczeństwa, że umowy zlecenie, umowy o dzieło, fikcyjne samozatrudnienie czy kontrakty pozbawiają ludzi zatrudnianych w ten sposób wszelkich praw. I przypominamy też politykom ich wyborcze obietnice, że zrobią porządek z tymi umowami śmieciowymi, szkodzącymi finansom publicznym i systemowi emerytalnemu - mówi Patryk Kosela, rzecznik prasowy WZZ "Sierpień 80" i koordynator kampanii.

Kampania "STOP umowom śmieciowym!" ruszyła 3 lipca. Akcje w jej ramach przeprowadzone zostały już w Tychach, Opolu i Krakowie. Teraz organizatorzy, czyli Wolny Związek Zawodowy "Sierpień 80" i Polska Partia Pracy będą w:

- Łodzi, wtorek 10 lipca, godz. 12:00, Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, ul. Piotrkowska 149

- Kielcach, środa 11 lipca, godz. 12:00, dworzec PKP, pl. Niepodległości 1

- i w Lublinie, czwartek 12 lipca, godz. 12:00, McDonald's, ul. Krakowskie Przedmieście 52.

 

W Łodzi będzie mowa o tym, że rządzący traktują społeczeństwo, jak śmieci. I potrzebują ludzi tylko w dniu wyborów. W czasie kampanii wyborczej składają obietnice, których później nie spełniają. Tak jest właśnie z umowami śmieciowymi. - Krytykowała je na jesieni 2011 r. Platforma Obywatelska. Premier Donald Tusk obiecał, że zrobi z nimi porządek. Do dnia dzisiejszego palcem w tej sprawie nie kiwnęli - podkreśla Patryk Kosela, rzecznik WZZ "Sierpień 80". - Skoro rządzący traktują ludzi w sposób patologiczny, m.in. poprzez skazywanie ich na śmieciowe warunki pracy, to nie należy się dziwić tak wielkim dramatom, jak ten Madzi z Sosnowca, Szymona z Będzina czy dzieci w beczce po kapuście. Należy pamiętać, że przykład zawsze idzie z góry! - dodaje Kosela.

W Kielcach organizatorzy kampanii zwrócą uwagę na fakt, że coraz częściej dopuszcza się pracę maszynistów pociągów na umowach zlecenie lub też nakłania ich do fikcyjnego samozatrudnienia. - Nie obowiązują wtedy normy czasu pracy. Maszynista może pracować wówczas nawet 24 godziny non stop w różnych spółkach kolejowych. Może, a czasem nawet musi, bo im więcej pracuje, tym więcej zarabia. Narażone zostaje przez to jego własne zdrowie i życie, jak i pasażerów. Rządzących tragedia kolejowa pod Szczekocinami niczego widać nie nauczyła. Ministrowie nie korzystają z pociągów, a z rządowych limuzyn. Premier lata do domu samolotem - komentuje Patryk Kosela.

W Lublinie pod jedną z sieci typu fast-food powiedzą, że lepsze śmieciowe jedzenie tam oferowane, niż śmieciowe umowy w zatrudnieniu. - Zjeść zdrowo lub nie możemy sami sobie wybrać. Rodzaju umowy w pracy już nie. Lawinowo rośnie liczba Polaków pracujących na umowach śmieciowych. Z niepokojem patrzy na to Komisja Europejska - twierdzi rzecznik związku.

Ogólnopolska kampania "STOP umowom śmieciowym!" zwraca uwagę, że cywilnoprawne formy zatrudnienia pozbawiają pracujących na ich podstawie wszelkich praw pracowniczych. Prawa do wypoczynku, urlopu, zwolnienia chorobowego czy możliwości odwołania się do Sądu Pracy. Osoby zatrudnione na "umowach śmieciowych" nie mają szans na wzięcie kredytu na zakup choćby pralki. Pozbawione też są poczucia stabilności i perspektyw.

Śmieciowe zatrudnienie szkodzi również finansom publicznym i systemowi emerytalnemu. Są bowiem gorzej opodatkowane i "ozusowane", a więc wpływy są radykalnie mniejsze, niż z umów o pracę. Powszechność stosowania umów śmieciowych kosztuje budżet państwa aż 18 mld zł.

- Nie może być tak, że w przypadkach, w których występuje stosunek pracy, a więc gdy jest to praca w określonych godzinach i pod nadzorem, stosuje się umowy śmieciowe, zamiast umów kodeksowych - o pracę - zaznacza Patryk Kosela, rzecznik "Sierpnia 80". - Umowa tymczasowa na śmieciowych warunkach jest dobra w przypadku dorobienia sobie, zarobku chwilowego. W ten sposób można zatrudniać studenta, który na wakacjach chce sobie dorobić, a nie sprzątaczkę na 10 lat - podkreśla.

Komisja Europejska w raporcie o zatrudnieniu podaje, że na umowach tymczasowych pracuje już 27 proc. Polaków. To najwięcej w całej Unii Europejskiej. Wśród młodych poniżej trzydziestki aż 65 proc. osób pracuje na umowach czasowych. Wśród osób do lat 24 podejmujących pierwszą pracę aż 85 proc. nie dostaje stałej umowy. Umowy śmieciowe daje nawet polski rząd. Tylko w 11 ministerstwach w ten sposób pracuje powyżej pół tysiąca osób. W sądownictwie jest ponad 1600 umów cywilnoprawnych.

Wybory