Bydgoszcz: Umowy śmieciowe rozwalają system emerytalny!

23.07.2012

 

Będziemy obserwować kryzys społeczny i masowe odbieranie sobie życia przez ludzi, którzy dziś pracują na umowach śmieciowych. Dzisiejsze umowy śmieciowe dadzą jeszcze bardziej śmieciowe emerytury. O ile w ogóle je dadzą, bo z umów o dzieło nie odprowadza się składki emerytalnej.

Umowy śmieciowe szkodzą systemowi ubezpieczeń społecznych. Wskazywaliśmy na ten problem przed oddziałem ZUS w Bydgoszczy. Wsparli nas przedstawiciele Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów "Weterani Pracy".

Dlaczego szkodzą? Z bardzo prostej przyczyny. Bo ich stosowanie okrada system emerytalny. Najjaskrawszym przykładem są umowy o dzieło. Pracując na ich podstawie, nie mamy odprowadzanego ani jednego grosza tytułem składki emerytalnej! Umowy tego typu były bowiem adresowane do twórców lub osób, które jednorazowo chcą sobie dorobić, a nie do osób wykonujących pracę spełniającą warunki etatowej. Czy bowiem dziełem jest sprzątanie? Nie, jeśli praca ta jest wykonywana w ustalonych godzinach i pod nadzorem. Prawdziwym arcydziełem jest takie zachowanie "pracodawców" i wręczanie sprzątającym umów o dzieło, zamiast o pracę. Ten sam problem jest z kontraktami, do których zmusza się już nawet pielęgniarki...

Z kolei umowy zlecenie nie mają obostrzenia zagwarantowania płacy minimalnej. Można zatem zatrudnić kogoś za 500 zł miesięcznie i czerpać z jego pracy ile wlezie. Jaka będzie składka emerytalna? Śmieciowa. I takie też będą przyszłe emerytury. Starczy na kupno dobrej jakości liny. Koszt: ok. 17 zł. Skuteczna śmierć gwarantowana.

Umowy śmieciowe nie tylko uszczuplają znacząco wpływy do systemu ZUS-owskiego. Będą też z niego wyciągać niemałe pieniądze. Bowiem to państwo będzie musiało dopłacać do i tak groszowych wysokości minimalnych emerytur. Rząd ma tą świadomość, lecz nim z tym nie robi. Problem nie jest bowiem medialny. Łatwiej było podwyższyć wiek emerytalny do 67. roku życia. Ale to i tak nie rozwiązuje problemu zabezpieczenia finansowego w okresie spoczynku zawodowego milionów Polek i Polaków.

Po nas choćby potop - zdaje się mówić Platforma Obywatelska. To nie ona będzie rządzić, gdy ludzie dostaną kilka złotych emerytury, mając 68 lat na karku. To nie Donald Tusk będzie się tłumaczył z tego, że na drzewach zamiast liści, będą wisieć emeryci...

W Bydgoszczy wskazywaliśmy te patologie. Mając rekwizyty w postaci sznura i pistoletu, wskazywaliśmy, że rząd Tuska prowadzi politykę eksterminacji. Nie fizycznej, a finansowej. Władza nie musi już sama eliminować ludzi, urządzać czystek. Wystarczy odpowiednia polityka, by ludzie sami odbierali sobie życie. Bo nikt nie będzie chciał stać się ciężarem dla swoich najbliższych. I ludzie będą wybierać czarny scenariusz.

Na Kujawach i Pomorzu zwróciliśmy uwagę na jeszcze jeden aspekt. PO podwyższając wiek emerytalny, ustami premiera i ministra finansów, tłumaczyła się troską o finanse publiczne. Uboga to troska, niczym polski emeryt. Bo rząd gwarantuje przywileje dla najbogatszch. Pozwala on tym, którzy zarabiają rocznie powyżej 105 tys. 780 zł (średnio miesięcznie 8 tys. 815 zł) nie płacić w ogóle na ZUS!!!

Taki Jan Krzysztof Bielecki, kolega Tuska w 2009 r. wziął 8,8 mln zł. I nie dorzucił się do solidarnościowego systemu emerytalnego? Sprawiedliwe? Ależ owszem, lecz w obrębie filozofii "jeden przeciwko drugiemu".

Wybory