Happening przed Pałacem Prezydenckim w czasie odwołania Sawickiego

25.07.2012

 

"Sami swoi, czyli grunt to rodzinka" - happening pod takim tytułem zorganizują w czwartek / 26 lipca / młodzi przedstawiciele Polskiej Partii Pracy i WZZ "Sierpień 80". Odbędzie się on o godz. 14:00 przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Pół godziny później Bronisław Komorowski odwoływał będzie Marka Sawickiego z funkcji ministra rolnictwa.

- Ta ekipa rządząca realizuje znane wszystkim hasło wyborcze: "By żyło się lepiej". Zostało jednak ono mocno ograniczone do "swoich", czyli do rodziny i kumpli najważniejszych osób w państwie - mówi Patryk Kosela, rzecznik prasowy Polskiej Partii Pracy. - Nie wystarczają już im wysokie uposażenia, o których większość z nas - ludzi młodych, może tylko pomarzyć. Upychają jeszcze po państwowych spółkach swoje rodziny. To obrzydliwa chciwość!

Happening PPP ma pokazać, że syty głodnego nie rozumie. Podobnie nie zrozumieją pracujących na umowach śmieciowych ci, którzy dzięki koneksjom rodzinnym i przyjacielskim otrzymują tysiące złotych miesięcznie z państwowych spółek. Partia przypomina, że wraz z Wolnym Związkiem Zawodowym "Sierpień 80" od 3 lipca br. prowadzą ogólnopolską kampanię "STOP umowom śmieciowym!".

- Należy przestać się dziwić, że rządzący mimo obietnic wyborczych nie robią nic z umowami śmieciowymi. Gdyby w ten sposób pracowały dzieci ministrów i utrzymywały śmieciowe pensje, może problem by poruszono. Tymczasem kolejna afera w kręgach władzy ujawniła, że władza popłaca również rodzinom polityków - uważa Kosela.

Zdaniem rzecznika Polskiej Partii Pracy, ze szczytów władzy nie jest widoczny problem fatalnej sytuacji ogromnej większości młodych Polek i Polaków. Polska przoduje bowiem w zatrudnianiu na umowach śmieciowych (27 proc. przy średniej europejskiej 14 proc.). Problem ten dotyka u nas w szczególności ludzi młodych. Polacy przed 30. rokiem życia w 65 przypadkach na 100 nie mają umowy o pracę. Z kolei ci, którzy podejmują pierwszą pracę i nie mają 24 lat, w 85 proc. nie mają stałej umowy.

Jak podała 23 bm. Gazeta Wyborcza w tekście Karoliny Stępniewskiej >>Nie mam ubezpieczenia, prawa do urlopu, a moje dzieci będą pracowały na emeryturę dla polityków. O co tu do licha chodzi?<< wielu trzydziestolatków na umowach śmieciowych "co prawda jest rodzicami, ale emerytura nie będzie im się należeć".

- Polityka prorodzinna nie istnieje w Polsce, o czym najlepiej świadczy fakt, że można zatrudniać na śmieciowe umowy młodych rodziców - mówi w cytowanym powyżej artykule Adam, dziennikarz motoryzacyjny

Wojciech Orliński, dziennikarz Gazety Wyborczej, napisał na swoim blogu krytyczny post o umowach śmieciowych: "(...) Pracodawca proponując taką umowę pokazuje pracownikowi, że traktuje go nie jak cenny kapitał ludzki, tylko jak śmiecia. Pracownik byłby w tej sytuacji szalony, gdyby swoje śmieciowe zatrudnienie traktował serio - powinien raczej odwalać byle jaką chałturę i szukać lepszej oferty gdzie indziej. (...)W ostateczności za śmieciowe umowy zapłaci społeczeństwo, bo zaludniać je będą śmieciowi obywatele - pozbawieni ustawowego prawa do rozwoju i wypoczynku, nie mający czasu ani środków na czytanie książek czy chodzenie do kina. Życie społeczne zastąpi im sport i plotki o celebrytach. To się przecież już dzieje - wskazuje Orliński.

Polska przoduje również w braku perspektyw dla ludzi młodych. Jak wynika z najnowszej analizy firmy doradczej Home Broker, w Polsce aż 41 proc. (przy średniej europejskiej 28 proc.) w wieku 25-34 lat wciąż mieszka z rodzicami. Nie dotyczy to dzieci rządzących polityków.

- Naszym happeningiem chcemy pokazać chciwość i zakłamanie władzy. PO i PSL prowadzą politykę świetną politykę adresowaną do nas, młodych. To polityka środkowego palca realizowana konsekwentnie jednak nie od wczoraj i nie w wyniku afery taśmowej PSL, lecz przez ostatnie 20 lat przez wszystkie ekipy rządzące. Rada jest jedna: by poprawić swój los, trzeba się wżenić w rodzinę rządzącą. Niezamężna jest jeszcze Kasia Tusk. Ale Kasia Tusk jest jedna, a nas - bez stabilnej pracy i mieszkań są miliony - ironizuje Patryk Kosela.

Organizatorzy czwartkowej akcji pod Pałacem Prezydenckim chcą zwrócić uwagę na to, w jaki sposób władza traktuje społeczeństwo, czyli że nie rozwiązują najważniejszych problemów, a doskonale troszczą się tylko o siebie. - To my na kasach w marketach pracujemy na polityków. Oni w podzięce podwyższają nam wiek emerytalny. Musimy przez to dłużej harować, by im żyło się lepiej - komentuje rzecznik ugrupowania.

Młodzi przedstawiciele Polskiej Partii Pracy i "Sierpnia 80" zadedykują rządzącym obraz pn. "Chciwość" pędzla Albrechta Dürera i fragmenty "Boskiej komedii" Dantego dotyczące właśnie chciwości.

 

PATRYK KOSELA
Rzecznik prasowy
Polskiej Partii Pracy-Sierpień 80

Wybory