Chciwość władzy wyniesiona na obrazy

27.07.2012

 

Happening z wykorzystaniem obrazu Albrechta Dürera pn. "Chciwość" i fragmentów "Boskiej komedii" Dantego dotyczące pazerności władzy, zorganizowali w czwartek 26 lipca młodzi przedstawiciele Polskiej Partii Pracy i WZZ "Sierpień 80". Postać kobiety z obrazu została zastąpiona sylwetkami czołowych polityków rządzącej ekipy: Donalda Tuska, Waldemara Pawlaka, Marka Sawickiego i Aleksandra Grada. Fragmenty dzieła Dantego doskonale wpisywały się z kolei w ramy nepotyzmu i politycznej korupcji.

 

Akcja odbyła się przed Pałacem Prezydenckim w tym samym momencie, w którym Bronisław Komorowski odwoływał Marka Sawickiego z funkcji ministra rolnictwa. Sawicki stracił pracę, bo w podległych jemu resortowi spółkach zatrudniał swoich znajomych oraz członków rodziny. Pensje: 50 tys. zł miesięcznie! Nielepszy jest Aleksander Grad, który prezesuje dwóm spółkom i otrzymuje za to 110 tys. zł.

Władza popłaca. Oni potrafią zadbać o siebie i o swoich najbliższych. I tak wygląda ich rządzenie. Polityka prorodzinna w ich wydaniu jest perfekcyjna, tylko pozazdrościć! Nam, społeczeństwu zostaje tylko zazdrość. Bo o nas, szczególnie młodych Polek i Polaków oni nie dbają. Nie rozwiązują naszych problemów, a tych jest niemało. Widać to nie tylko gołym okiem wedle własnego życia, ale i słychać z różnych raportów, komunikatów i analiz.

To Polska jest niechlubnym liderem zatrudniania na umowach śmieciowych - przewyższamy w tym średnią unijną o 13 procent! To Polska nie prowadzi polityki skierowanej na przyszłość i perspektywy ludzi młodych, a więc nie prowadzi polityki mieszkaniowej, przez co prawie połowa młodych rodaków musi mieszkać z rodzicami. To Polska właśnie...

Oczywiście, obłudne jest twierdzenie, że inne rządy były lepsze - że rozwiązywały nasze problemy, a nepotyzmem, chciwośćią i pazernością sę brzydziły. Sprzeciw wobec sposobowi prowadzenia władzy "pod siebie" i "dla swoich" dotyczy wszystkich ekip rządzących po 1989 r., a nie tylko tego, co dowiedzieliśmy się dzięki aferze taśmowej PSL-u.

Uczestnicy czwartkowego happeningu zostali wylegitymowani przez funkcjonariusza Biura Ochrony Rządu oraz spisani przez aż czterech policjantów. Policjanci zakłócili przebieg tego pokojowego zgromadzenia. Na wzmiankę zasługuje szczególnie jeden z funkcjonariuszy, który widocznie pałał miłością do obecnego rządu. Przechodniów, którzy zwracali mu uwagę, by zamiast zajmować się grupką świadomych obywateli, strzegł bezpieczeństwa obywateli tam, gdzie rzeczywiście jest potrzeba, odsyłał do rzecznika komendy na Wilczej. Widać, butność nie idzie w parze z rzutkością intelektu. Rzecznik prasowy, a właściwie rzeczniczka wspomnianej komendy zastrzega na stronie internetowej, że odpowiada tylko i wyłącznie za kontakty z dziennikarzami. Policji gratulujemy bystrych stróżów prawa. Władzy gratulujemy wysokich zarobków i pięknego wyglądu na obrazie Dürera!

money.pl   

Wybory