Opole: Wysłaliśmy polityków w kosmos. Początek ogólnopolskiej kampanii

24.08.2012

Chińskie lampiony szczęścia posłane w niebo wraz podobiznami premiera i ministrów, sztuczne psie odchody czy znicze palące się przy zdjęciach znanych polityków - to niektóre elementy happeningu. Zorganizowali go młodzi zrzeszeni w Polskiej Partii Pracy-Sierpień 80. To początek i zapowiedź ogólnopolskiej kampanii pod hasłem: "Nie będziemy płacić za wasz kryzys!". I co warte dodania, za ich rozrzutność.

Happening stylizowany był pod ujawnioną przez radio RMF FM podróż kilku posłów do Paryża na konferencję dotyczącą możliwości zamieszkania na Marsie. Zapłaciliśmy za to, jako podatnicy 18,5 tys. zł. Jeśli "wybrańcy narodu" chcą zamieszkać na Marsie, zrobią wielką przysługę społeczeństwu. Nie będą już bowiem więcej działać na naszą szkodę. Byleby tu już więcej nie wracali! Dlatego przed Urzędem Wojewódzkim w Opolu puściliśmy w kosmos lampiony szczęścia oklejone zdjęciami premiera Donalda Tuska, wicepremiera Waldemara Pawlaka, ministra finansów Jacka Rostowskiego czy przewodniczącego Rady Gospodarczej przy prezesie Rady Ministrów - Jana Krzysztofa Bieleckiego.

Politycy mają czarno na białym dokumenty Unii Europejskiej alarmujące, że Polska przoduje w śmieciowym zatrudnieniu, czy o tym, że w naszym kraju ludzie młodzi prowadzą pod względem konieczności mieszkania z rodzicami. Nie jeżdżą do Brukseli się z tego tłumaczyć. Wolą egzotyczne wojaże do Ugandy, Johannesburga czy do Rzymu pokopać piłkę z Donaldem Tuskiem. Tylko w tej kadencji zapłaciliśmy za to 1,4 mln zł!

Zapłaciliśmy za ich bilety lotnicze, hotele, czy konsumpcję kawioru i szampana. Na to pieniądze są. Ale już na politykę społeczną, traktowaną jako inwestycja w społeczeństwa kasy brak... Wszystkie partie polityczne w poprzedniej kampanii wyborczej zarzekały się, że zrobią porządek z umowami śmieciowymi w zatrudnieniu. Rok temu właśnie o tej porze ruszała kampania przed wyborami. Lawina umów śmieciowych wciąż rośnie! Nic dziwnego, że nie mają oni czasu napisać odpowiednie projekty ustaw, popracować nad perspektywami dla ludzi młodych, skoro rozbijają się po świecie.

Jakie my - młodzi mamy obecnie perspektywy? Będąc przed 30. rokiem życia w 65 przypadkach na 100 nie mamy umowy o pracę. Z kolei gdy podejmujemy pierwszą pracę i nie mamy 24 lat, w 85 proc. nie dostajemy stałej umowy. Podobnie jest z tematem konieczności mieszkania  z rodzicami, mając wieku 25-34 lat (dotyczy to 41 proc. młodych Polaków przy 28 proc. średniej unijnej). Dziecko? Ależ skąd! Likwiduje się kolejne ulgi rodzinne. Brak miejsc w przedszkolach, które i tak są za drogie, jak na zarobki. Rośnie dramat wielu kobiet i mężczyzn, którzy chcieliby mieć potomstwo, lecz nie stać ich na nie. Jedzenie, ubranie - idą w górę, podczas, gdy jest duży spadek realnych wynagrodzeń. Kilka dni temu GUS podał, że w ciągu ostatniego roku ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 4,0%. Oznacza to, że realne płace w ciągu ostatniego roku spadły o 1,6%. Podręczniki dla dzieci do szkoły? Koszt ponad 500 zł rokrocznie. Trzeba kupować nowe, a nie jak kiedyś odkupować od starszych roków. Tak wygląda polityka prorodzinna.

Polska polityka prorodzinna jest doskonała. Oczywiście, tylko dla rodzin polityków. Syn premiera Tuska, córka ministra Rostowskiego mają się dobrze. Im żyje się lepiej. Bo ich tatusiowe pełnią wysokie funkcje w państwie. Dlatego Michał Tusk pracuje na państwowym lotnisku i w skompromitowanym OLT Express, a Maya Rostowska dostała eksponowane stanowisko w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Władza się wyżywi!!!

Polityków trzeba albo posłać w kosmos, albo odesłać na polityczne cmentarzysko. W tym drugim przypadku można im będzie zapalić znicz w rocznicę ich odesłania do lamusa. Niech siedzą w kapciach przed telewizorami i patrzą jak my sprawnie działamy dla dobra państwa i jego obywateli. Symboliczne znicze zapaliliśmy w Opolu pod zdjęciami szefa rządu, Stefana Niesiołowskiego, Ryszarda Kalisza, Antoniego Macierewicza i Leszka Balcerowicza.

Gdy ich już nie będzie, posprzątamy po nich wszystkie problemy, które nam od 1989 r. sprawili. Tak, jak po swoim psie sprząta przykładny właściciel. Raz za razem!

Podczas happeningu przed siedzibą wojewody opolskiego, wezwano policję. Przyjechał jeden duży oznakowany radiowóz oraz dwa inne z funkcjonariuszami po cywilu. Akcją dowodził sam zastępca naczelnika prewencji Komendy Miejskiej Policji w Opolu. Policja została wezwana przez kierownika ochrony urzędu pod pretekstem "stwarzania zagrożenia". Funkcjonariusze byli uprzejmi, nie stwierdzili zasadności wezwania. Pokazuje to jednak jak działa to państwo prawa. Nas wylegitymowano natychmiast. Szef złodziejskiej spółki Amber Gold długo czuł się bezkarny i kantował Polaków.

W Opolu nie było tłumu dziennikarzy, co dziwi jak na trwający jeszcze sezon ogórkowy. Może poruszyliśmy za ważny temat... Ciekawego maila otrzymał rzecznik prasowy Polskiej Partii Pracy-Sierpień 80 od redaktora znanej ogólnopolskiej komercyjnej stacji telewizji informacyjnej. Oto jego treść: "Panie Patryku, przekracza Pan granice żenady i dobrego smaku". Dziennikarza tego nie było na happeningu w Opolu. Ta stacja nigdy nie relacjonuje działań przez nas organizowanych.

wiecej zdjęć: galeria

nto.pl   radio.opole.pl

Wybory