Wałbrzych: Stop umowom śmieciowym

27.08.2012

Od 3 lipca trwa ogólnopolska kampania "STOP umowom śmieciowym!", organizowana przez Wolny Związek Zawodowy "Sierpień 80" i Polską Partię Pracy "Sierpień 80". Teraz, we wtorek / 28 sierpnia / akcja w jej ramach odbędzie się w Wałbrzychu przed Dolnośląskim Wojewódzkim Urzędem Pracy przy ul. Ogrodowej 5b. Początek o godzinie 12:00. - W Wałbrzychu chcemy zwrócić uwagę na dwa problemy śmieciowego zatrudnienia. Pierwszy, w ten sposób zatrudniają wielkie bogate koncerny. I drugi, urzędy pracy  nie powinny przyjmować śmieciowych ofert pracy, ponieważ szkodzą one nie tylko pracującym na ich podstawie, ale i finansom państwa czy uczciwym pracodawcom - mówi organizator kampanii, Patryk Kosela, rzecznik obu organizacji.

Umowa śmieciowa w zatrudnieniu to umowa zlecenie, umowy o dzieło, kontrakt czy fikcyjne samozatrudnienie. Pozbawiają one  zatrudnianych w ten sposób wszelkich praw pracowniczych, na czele z prawem do urlopu, zwolnienia chorobowego i macierzyńskiego czy płacy minimalnej. Wpływają ponadto niekorzystnie na finanse publiczne i system ubezpieczeń społecznych. Są bowiem gorzej opodatkowane i "ozusowane". W ten sposób Skarb Państwa traci rocznie 14 mld zł.

- Śmieciowe zatrudnienie i tym samym niewolnicze stosunki pracy stosują bogate koncerny. Co ciekawe, też te, które czerpią korzyści w postaci zwolnień podatkowych, jak wielkie sieci handlowe - mówi Patryk Kosela, rzecznik prasowy WZZ "Sierpień 80" i Polskiej Partii Pracy. - Ale też w sposób podobny robią to koncerny ze Specjalnych Stref Ekonomicznych. Idea była taka, że za przywilejami podatkowymi dla takich koncernów ma iść tworzenie przez nie atrakcyjnych miejsc pracy. Za atrakcyjne nie można uznać śmieciowych miejsc pracy, które wprowadzają niewolnicze stosunki - dodaje.

Związkowcy z "Sierpnia 80" przypominają, że kilka lat temu nazwali Specjalne Strefy Ekonomiczne per "specjalnymi strefami wyzysku". Było to skutkiem analizy warunków zatrudnienia w tychże strefach. I podkreślają, że nieprawdą jest powszechny mit, że umowy śmieciowe stosują małe skromne przedsiębiorstwa, a ich likwidacja spowoduje ich upadek.

- Skandalem jest także to, że urzędy pracy przyjmują oferty zatrudnienia, które są śmieciowe. Szkodzi to zatrudnianym w ten sposób, ale i szkodzi samemu urzędowi oraz bezrobotnym. Dlaczego? Z tego oto powodu, że z wynagrodzenia odprowadza się składki na Fundusz Pracy, z którego finansowane są wszelkie formy przeciwdziałania bezrobociu. Z umów śmieciowych nie odprowadza się albo w ogóle składek na ten Fundusz, albo są to pieniądze znacznie mniejsze, niż w przypadku kodeksowej umowy o pracę - tłumaczy Kosela.

Jego zdaniem, na takim obrocie pracy cierpią też uczciwi pracodawcy. Mniejsze środki na przeciwdziałanie bezrobociu oznaczają, że dla pracodawcy chcącego zatrudnić pracownika na etat, może braknąć środków np. na doposażenie stanowiska pracy.

- Należy promować kodeksowe zatrudnienie i pomagać tym uczciwym pracodawcom, którzy zatrudniają pracowników na umowach o pracę - mówi rzecznik.

Jak wynika z danych Komisji Europejskiej, co trzeci Polak zatrudniony jest na umowie śmieciowej (27 proc. przy dwukrotnie niższej średniej unijnej 14 proc.). Problem ten dotyka u nas w szczególności ludzi młodych. Polacy przed 30. rokiem życia w 65 przypadkach na 100 nie mają umowy o pracę. Z kolei ci, którzy podejmują pierwszą pracę i nie mają 24 lat, w 85 proc. nie mają stałej umowy.

Akcja w Wałbrzychu prócz części merytorycznej, zawierać będzie element happeningu.

wałbrzych24.com   tvwalbrzych.pl 4:27

Wybory