Gdańsk 31.08.2012

04.09.2012

Gdańsk: Umowa śmieciowa za miskę ryżu, a władza odwraca się plecami

 

W 32. rocznicę podpisania Porozumień Gdańskich nie mogło nas zabraknąć przed bramą stoczni i pomnikiem Trzech Krzyży. My, młodzi związkowcy jednak nie składaliśmy tam wieńców i nie dziękowaliśmy Lechowi Wałęsie. Protestowaliśmy przeciwko umowom śmieciowym. Bo nie po to m.in. w 1956, 1968, 1980 czy przez okres trwania stanu wojennego walczono w całej Polsce o prawa pracownicze i socjalne, byśmy dziś musieli harować za miskę ryżu na śmieciówkach.

Uzbroiliśmy się w plastikowe miski z ryżem. To nowy symbol umów śmieciowych. Pozwalają właściwie na tyle – na zakup ryżu. Pracujący na ich podstawie z głodu nie umrze, ale i się nie naje. Będzie pracował, ale sił na protestowanie mu już braknie. O strajku nawet nie pomarzy. Ale o to w tym wszystkim chodzi!

Miski z ryżem rozdawaliśmy odwiedzającym plac wokół Stoczni Gdańskiej w tym szczególnym dniu. Wśród osób, z którymi rozmawialiśmy bardzo wielu walczyło w tej stoczni 32 lata temu. I nie czują satysfakcji, że wiele z 21 słynnych postulatów nie zostało do dziś zrealizowanych. Mało tego, przewraca się tamte żądania, jak choćby ten o obniżeniu wieku emerytalnego. Taki był w 1980 roku zapis, a kilka tygodni temu podwyższono go Polkom o 7, a Polakom o 2 lata!

Nie suchy ryż, a kawior zajadają obecne elity polityczne czy bankierzy. Tak bardzo oderwani oni  są od rzeczywistości, że nie są w stanie nawet spróbować zrozumieć naszego położenia. Przecież obracają się na salonach wśród dobrze ubranych ludzi. Ich dzieci mają świetne posady. Wystarczy tu przywołać przykład syna Donalda Tuska czy córki Jacka Rostowskiego. My dla nich nie istniejemy, potrzebują jedynie naszych głosów. Niestety – pewnie mówią.

Oni się wyżywią. Kawiorem i wyborczymi głosami. A my? Po 1989 r. ludzie pokroju Tuska rozpychając się łokciami dorywali się do koryta z hasłem: „Teraz k...a my!”. Dlaczego dziś my, młode pokolenie ma nie odkurzyć tego hasła? Zmieni się jedynie kontekst. Bo nie liberałowie-aferałowie, a społeczeństwo będzie samo o sobie decydować i rozwiązywać problemy. W końcu kto je zna lepiej od nas? Tusk, Rostowski czy Komorowski?! Nie. TERAZ MY!

Kolega wyżej wymienionych panów, prezydent Gdańska doskonale pokazał to w piątek. Po tym jak skończył swój briefing prasowy, poprosiliśmy go, by w imieniu rządzącej Platformy Obywatelskiej powiedział nam, młodym ludziom kiedy jego partia zrealizuje swoją obietnicę wyborczą sprzed roku rozwiązania problemu umów śmieciowych. Prezydent Paweł Adamowicz powiedział, że rozmawiać z nami nie będzie i pośpiesznie ruszył ku limuzynie, którą przyjechał. Uciekł. Był obcesowy, zwracał się do związkowców per „ty”, choć nikt nie przypomina sobie przyjaźni z tym człowiekiem. On przyjaźni się z szefem OLT Express i Amber Gold, dziś nazywanym w mediach per Marcinem P., a to z faktu na zarzuty okradzenia wielu osób z oszczędności ich życia.

Pokazuje to dobitnie, jak PO traktuje dialog społeczny. Adamowicz odwracając się, dał do zrozumienia, że dialog ten, jak i całe społeczeństwo ma w 4 literach. Tego typu zachowania rządzących ukazywane są na portalu internetowym >> www.terazkmy.pl robionym przez ludzi młodych dla ludzi młodych. Naprawdę warto ten ich butny ton zobaczyć i zapamiętać przy najbliższych wyborach. Wtedy będą milutcy i pełni wyborczych frazesów. Ale obiecanki-cacanki, jak ta zrobienia porządku z umowami śmieciowymi. Obiecał to Donald Tusk 19 września 2011 r. Kłamał czy żartował?

Relacja wideo - w Galerii

Wybory