Umowa śmieciowa jak kromka suchego chleba

04.09.2012

 

Rozpoczął się kolejny tydzień ogólnopolskiej kampanii pod hasłem "STOP umowom śmieciowym!", organizowanej przez ludzi młodych zrzeszonych w Wolnym Związku Zawodowym "Sierpień 80" i Polskiej Partii Pracy. Dziś / wtorek, 4 września / akcja odbędzie się przed Dworcem Głównym PKP w Rzeszowie o godz. 12:00. - Mamy dość bycia "pokoleniem śmieciowym", "straconą generacją" czy "śmieciownikami", a tak się dzieje pod rządami Platformy Obywatelskiej - mówi Patryk Kosela, koordynator kampanii i rzecznik obu organizacji.

Dlaczego na dworcu kolejowym będzie mowa o umowach śmieciowych (umowa zlecenie, umowa o dzieło, kontrakt i fikcyjne samozatrudnienie)? Jak wyjaśniają organizatorzy, rośnie liczba maszynistów przymuszanych do pracy na podstawie umów zlecenie lub do założenia fikcyjnej własnej działalności gospodarczej. Nie obowiązują wówczas normy czasu pracy. Maszynista musi więc pracować jak najwięcej (często w różnych spółkach kolejowych), by nie dość, że normalnie zarobić, to jeszcze opłacić we własnym zakresie składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Może to skutkować wzrostem tak dramatycznych wypadków na kolei, jak ten niedawny pod Szczekocinami.

- Platformy Obywatelskiej nie interesuje, że zmusza się maszynistów do pracy ponad normy i siły na umowach śmieciowych. Premier lata przecież do domu samolotem, ministrowie rozbijają się limuzynami -tłumaczy Patryk Kosela, rzecznik prasowy WZZ "Sierpień 80" i Polskiej Partii Pracy.

Akcji w Rzeszowie towarzyszył będzie happening z użyciem kawioru i suchego chleba. - My, ludzie młodzi mamy umowy śmieciowe, czyli pracę za miskę ryżu. Dzisiejsze umowy śmieciowe to jutrzejsza śmieciowa emerytura, która pozwoli już nie na zakup ryżu, a suchego chleba - mówi Kosela. I dodaje: - Oni, obecne elity polityczne mają wielkie pieniądze, przywileje władzy, kawior. My nie dość, że nie mamy niczego, nawet perspektyw na przyszłość, to już nam zapowiedzieli, że będziemy płacić za kolejną falę kryzysu. Znów zaciskając pasa.

Zdaniem "Sierpnia 80" i Polskiej Partii Pracy, rządzący sami podzielili ludzi na kategorię A i B. Do tej pierwszej zalicza się władzę, ich rodziny (np. syn Donalda Tuska czy córka Jacka Rostowskiego pracująca w Ministerstwie Spraw Zagranicznych bez konkursu) oraz przyjaciół (Marcin P. z Amber Gold). Do drugiej zaś resztę społeczeństwa.

- Syty głodnego nie zrozumie. Tusk nie zrozumie rodziców pracujących na umowach śmieciowych, których dzieci nie dojadają. Jego dzieci głodne nie chodzą - mówi rzecznik.

Jak podaje UNICEF, aż 1 mln polskich dzieci żyje w ubóstwie, a 1,3 mln nie ma dostępu do podstawowych dóbr niezbędnych do prawidłowego rozwoju. Zdaniem Koseli, problem ten widział szef rządu wczoraj / 3 września / podczas inauguracji nowego roku szkolnego, kiedy to na jego oczach zasłabło jedno z dzieci.

- Tuska nie obchodzi to, że aż 41 proc. Polaków w wieku 25-34 lat wciąż mieszka z rodzicami, bo nie stać nas na wynajem, już nie mówiąc o kupnie własnego mieszkania. Za te groszowe płace? Jaki bank da kredyt osobie pracującej na śmieciówce? PO to nie obchodzi, bo premier kupił swojemu synowi mieszkanie. Samochód młody Tusk miał dostać od Marcina P. z Amber Gold, który ogołocił wielu ludzi z oszczędności życia - komentuje Patryk Kosela.

Organizatorzy kampanii "STOP umowom śmieciowym!" podkreślają, że ich pokoleniu nie trzeba więcej polityków, którzy nic dobrego dla nich nie zrobili, a patrzą tylko na swoje dobro. Dlatego na stronie >> www.terazkmy.pl utworzonej przez ludzi młodych dla ludzi młodych napiętnują obłudę i hipokryzję rządzących.

   

Wybory