Rzeszów: Kawior wasz, czerstwy chleb nasz

10.09.2012

Ostatni tydzień naszej kampanii "STOP umowom śmieciowym!" przeprowadziliśmy w Polsce Wschodniej. To region jeszcze bardziej zapomniany przez salony "Warszawski", niż obietnice wyborcze starych wyjadaczy politycznych. Bo oni - politycy, biznesmeni, ludzi układów to kategoria osób "A", lepszych. My, reszta społeczeństwa bez koneksji u sterów władzy i interesów, to kategoria gorsza "B". Oni żyją w świecie kawioru, my pracy za miskę ryżu i emerytury pod symbolem czerstwego chleba.

W Polsce panuje teraz filozofia "jeden przeciwko drugiemu". Sednem jej jest to, że syty głodnego nie zrozumie. I nie chce zrozumieć. Oderwani od rzeczywistości politycy nie znają naszych problemów. Nie znają tych problemów, które w Rzeszowie, gdzie byliśmy we wtorek 4 września widać jak na dłoni.

Problem braku miejsc pracy i umów śmieciowych, braku pieniędzy i wiązania końca z końcem, biedy i głodu, braku mieszkań i perspektyw na jutro. To nie problem Tusków - Donalda, Kasi i Marcina. To nie problem Marcina Plichty. To nasz problem. Skoro rządzący wybrani w demokratycznych wyborach przez społeczeństwo nie chcą rozwiązywać problemów tego społeczeństwa, to są nam niepotrzebni.

Dzisiejsza umowa śmieciowa to praca za miskę ryżu i jutrzejsza emerytura pozwalająca na zakup suchej kromki chleba. Nie znamy smaku kawioru, którym oni raczą się na co dzień, zajadając go łyżkami. W polityce są od lat i nic dla nas nie robią. Dla siebie za to sporo. Dla siebie i swoich rodzin.

W normalnym państwie po takich aferach, jak ta z Amber Gold i OLT Express, gdzie umoczony byłby syn szefa rządu, po aferach taśmowych PSL-u czy po tym, jak Komisja Europejska wytyka nam, że przodujemy w niechlubnych statystykach, rząd podałby się sam do dymisji. Albo to ludzie by go wyrzucili. Ale tu mamy nienormalny kraj. Kraj PR-u i lubiących rząd PO-PSL mediów.

Oni nie widzą nic złego, w tym, że maszynista pociągu czy pielęgniarka pracują na umowach śmieciowych, zapracowując się na śmierć. Śmierć swoją i innych. Wypadki na kolei to nie przypadek. Ale premier nie jeździ pociągami, a lata do domu samolotem. On ma świetną pracę, podobnie jak jego dzieci. I mimo, że mamy takie same żołądki, jak oni - nasze są puste. Władza się wyżywi - powiedział niegdyś proroczo Jerzy Urban. I żywi się do dziś dnia, kawiorem.

W czasie naszej wtorkowej akcji w Rzeszowie rozmawialiśmy z ludźmi. Są totalnie wkurzeni na ten rząd i na rządzących od 1989 r. Ze łzami w oczach opowiadają o swoich problemach. Problemach, które polityków nie interesują. Bo ludzki dramat nie znaczy nic w porównaniu z ubytkiem jednego procenta w sondażu poparcia dla ich formacji.

TVP Rzeszów   Radiovia.pl   Radiomaryja.pl

Wybory