Nigdy więcej umów śmieciowych!

23.08.2013

Nigdy więcej umów śmieciowych!

 

Paweł Szwarcbach, członek Zarządu Mensy Polskiej napisał, byśmy jako młodzi, cieszyli się z umowy śmieciowej. Na potwierdzenie swojej tezy podaje cztery argumenty, których nie można pozostawić bez komentarza. Zanim je skrytykujemy, przyczepimy się najpierw do wstępu. Nasz spec od życiowych uciech przytacza w nim słowa ekonomisty Roberta Gwiazdowskiego, który powiedział: „jestem wdzięczny tym wszystkim pracodawcom, którzy zatrudniali mnie na czarno jak byłem młody, że mieli na to odwagę. Dziś, dzięki umowom śmieciowym, jest w tym zakresie nieco łatwiej”. Cóż, Robert Gwiazdowski urodził się w 1960 r., więc lata swojej młodości spędził w PRLu. Jakim cudem ktoś podający się za Członka Zarządu Mensy „łyknął” z taką łatwością ten kłamliwy argument? Podobno wysoki iloraz inteligencji świadczy o łatwości kojarzenia faktów. W PRL był obowiązek pracy mężczyzn i praca na czarno równała się odsiadce w więzieniu. Proste i logiczne. Nie trzeba być bardzo inteligentnym by takie fakty skojarzyć. Zatem, albo Paweł Szwarcbach nie pamięta autora cytatu, albo Robert Gwiazdowski pisząc to po prostu kłamał.

 

Wróćmy natomiast do argumentów, którymi posiłkował się Członek Zarządu Mensy.

 

Po pierwsze: jest kryzys. Pracodawcy, w tym szczególnie z sektora MSP często nie są w stanie udźwignąć kosztów pracy nałożonych przez ustawodawcę na umowy o pracę”. - Mamy trzecie najniższe koszty pracy w całej Unii Europejskiej (28 krajów!). Argument o wysokości kosztów pracy można puścić w zapomnienie. Poza tym, może członek organizacji skupiającej ponoć najmądrzejsze głowy świata, spróbuje wyjaśnić, dlaczego w krajach Europy Zachodniej przedsiębiorstwom jakoś opłaca się zatrudniać za o wiele wyższe stawki i na umowy o pracę? Dlaczego ich gospodarki się nie zapadają, tylko poziom bogactwa i dobrobyt jest wyższy, niż w modelowej neoliberalnej gospodarce Polski?

 

Po drugie: „Taka jest dzisiejsza rzeczywistość i wszystko wskazuje na to, że za zawodowego życia tych młodych ludzi się nie zmieni. Na to nie warto narzekać, z tym warto się pogodzić i przede wszystkim: nauczyć z tym żyć i wykorzystywać na swoją korzyść. Opcją maksimum jest jeszcze czerpać z tego radość”. - Paweł Szwarcbach radzi nam byśmy my, jako młodzi ludzie pogodzili się z tym, że jesteśmy niewolnikami we własnym kraju. I jeszcze mamy się z tego cieszyć!! Nie powinniśmy się buntować, bo wtedy będziemy nieelastyczni... Nie będziemy godni miana „nowoczesnego, elastycznego, liberalnego młodego człowieka”. Ktoś kiedyś powiedział, że człowiek wolny buntuje się przeciwko niesprawiedliwości, tylko niewolnik z tą niesprawiedliwością się godzi. I te słowa są w 100% adekwatne. Ale bez wątpienia takim ludziom jak pan Paweł, zdecydowanie łatwiej pogodzić się z niesprawiedliwością, która ich nie dotyka. Bo patrzą na lud z perspektywy księżnej Marii Antoniny. Tylko po co wypowiadać się o sprawach o których nie ma się zielonego pojęcia?

 

Po trzecie: „Skąd taki młody człowiek dziś wie, czy będzie chciał pracować u swojego pracodawcy za 3 lata. Może będzie chciał zamiast tego robić i sprzedawać rękodzieło. Albo wyjechać na Malezję, robić zdjęcia przyrody dla National Geographic i z tego się tam utrzymywać. Życie oferuje nieskończone możliwości, więc po co zamykać sobie drogę.” - Kolejny argument bez żadnego pokrycia. Jak człowiek reprezentujący tak poważaną organizację międzynarodową jak Mensa może nie wiedzieć, że etat pracownikowi rąk nie wiąże? Każdy może zrezygnować z pracy i podjąć pracę gdzie indziej – o ile rzecz jasna prawo sprawiedliwie to rozsądza, nie czyniąc pracownika niewolnikiem na każde skinienie pracodawcy. Jednak na rynku pracy, nie czekają na niego Malediwy albo inne rajskie wyspy, ale bezrobocie, bezpłatne staże i agencje pracy tymczasowej.

 

Po czwarte: „Nic tak nie hartuje ducha i pobudza przedsiębiorczości jak siedem lat chudych.” Niestety dla zatrudnionych w Polsce, chude lata trwają niemal od lat 25, a nie siedmiu. W przeciwieństwie dla przedsiębiorstw, w szczególności tych dużych – zwalnianych z podatków i dla których tworzy się prawo, które stale pogarsza położenie pracujących. Proponujemy zatem wprowadzić odpowiednio wysoki podatek dla bogatych i dla bardzo zyskownych firm, tak żeby teraz to oni przez siedem lat mogli narzekać na chude lata. Pobudzi to przedsiębiorczość tych ludzi i firm tak bardzo, że Polska będzie krajem kwitnącej przedsiębiorczości. A z tych podatków sfinansujemy nowoczesną kolej, bezpłatną komunikację miejską, edukację najwyżej klasy i dostęp do służby zdrowia dla każdego mieszkańca Polski.

 

Wracając do umów śmieciowych – nic tak bardzo nie zniewala ludzi, zwłaszcza młodych i kobiety, jak właśnie te umowy. Nie można liczyć na ochronę Kodeksu Pracy, więc pracuje się tyle czasu, ile tylko pracodawca sobie zażyczy, za pieniądze takie, jak mu wygodnie dać – najlepiej za darmo w ramach stażu. Trzeba chodzić chorym do pracy, bo pozostanie w domu za zaleceniem lekarza, oznacza brak środków do życia i śmierć głodową dla rodziny. A ciąża dla młodej kobiety to prawie jak wyrok śmierci. Zero macierzyńskiego – zero środków do życia. Zero szans na powrót do poprzedniej pracy, bo w tym czasie przez jej stanowisko przejdzie już na podobnych warunkach kilka innych osób. Jednym słowem: niewolnictwo albo śmierć. A rodzina? A po co Ci to? Ciesz się, że masz pracę! O emeryturze też zapomnij, tylko ciesz się z tego dziś tak rzadkiego i rozwojowego luksusu, jakim jest praca! Niewolnicza, bo niewolnicza, ale przecież hartująca! Siedem lat chudych... No może czternaście… Albo i dwadzieścia jeden lub osiem. Ale przeżyjesz jakoś! W końcu tak rzecze człowiek Mensy.

 

Paweł Szwarcbach, kończy swój tekst słowami: „W życiu po prostu warto zawsze wyciągać lekcję ze wszystkiego, co nam się przytrafia.” Z tym zdecydowanie się zgadzamy. I nasz wniosek jest prosty.

 

Nigdy więcej umów śmieciowych!

 

Organizacja Młodzieżowa Polskiej Partii Pracy

Wybory