Oświadczenie organizacji lewicowych z kilku krajów arabskich ws Syrii

11.09.2013

Stoimy po stronie syryjskiej rewolucji ludowej – Mówimy nie interwencji zagranicznej

Wspólne oświadczenie Rewolucyjnych Socjalistów (Egipt), Nurtu Lewicy Rewolucyjnej (Syria), Związku Komunistów (Irak), Al-Munadil-a (Maroko), Forum Socjalistycznego (Liban) i Związku Lewicy Robotniczej (Tunezja)

Ponad 150 tysięcy osób zginęło, setki tysięcy odniosły rany i pozostaną kalekami, miliony stały się uchodźcami wewnątrz Syrii i poza jej granicami. W wyniku użycia najróżniejszych rodzajów broni, w tym samolotów bojowych, pocisków Scud, bomb i czołgów – za które potem i krwią zapłacili Syryjczycy – całkowitemu bądź częściowemu zniszczeniu uległy całe miasta, wsie i osiedla. Tego wszystkiego dokonano pod pretekstem obrony ojczyzny i zapewnienia równowagi wojskowej z Izraelem – okupującym syryjską ziemię i korzystającym z faktycznej ochrony ze strony reżimu syryjskiego, który nie potrafił odpowiedzieć na trwającą agresję.

Lecz mimo tych wszystkich potwornych strat, które ponosi ogół Syryjczyków, i wyrządzonych im krzywd, żadna organizacja międzynarodowa ani żaden duży – czy choćby mniejszy – kraj nie poczuły potrzeby okazania w praktyce solidarności i poparcia dla Syryjczyków w ich walce o najbardziej podstawowe prawa, ludzką godność i sprawiedliwość społeczną.

Jedyny wyjątek stanowiły niektóre państwa znad Zatoki, a w szczególności Katar i Arabia Saudyjska. Ich celem było jednak zapewnienie sobie kontroli nad charakterem konfliktu i skierowanie go na tory wyznaniowe, wynaturzenie rewolucji syryjskiej i doprowadzenie do jej fiaska. Odzwierciedlało to ich najgłębszy lęk przed tym, że pożoga rewolucyjna ogarnie ich własne kraje. Poparli więc obskuranckie ugrupowania takfiryckie, których członkowie w większości pochodzą z czterech stron świata, starając się narzucić groteskową wizję rządów opartych na szariacie. Ugrupowania te wielokrotnie dopuściły się przerażających masakr obywateli Syrii, sprzeciwiających się ich represyjnym praktykom i agresjom na terenach, nad którymi przejęli kontrolę lub które atakowali. Niedawny przykład to ich atak na wsie w prowincji Latakia.

Olbrzymi blok wrogich sił z całego świata spiskuje przeciwko rewolucji syryjskiej, która wybuchła w toku powstań, ogarniających od trzech lat znaczną część Maghrebu i resztę świata arabskiego. Te powstania ludowe miały położyć kres długiemu pasmu brutalności, niesprawiedliwości i wyzysku oraz zapewnić prawo do wolności, godności i sprawiedliwości społecznej.

Wywołało to jednak wściekłość nie tylko miejscowych brutalnych dyktatur, lecz również większości sił imperialistycznych, w dalszym ciągu pragnących grabić bogactwo naszego ludu, jak też najrozmaitszych klas i sił reakcyjnych w regionie i w krajach sąsiednich.

W przypadku Syrii, na wymierzony w rewolucję ludową sojusz składa się cały wachlarz reakcyjnych sił wyznaniowych, na czele z Iranem i milicjami wyznaniowymi z Iraku, jak też, niestety, z udziałem siły uderzeniowej Hezbollahu, który grzęźnie w bagnie, broniąc głęboko skorumpowanego i zbrodniczego reżimu dyktatorskiego.

Ta nieszczęsna sytuacja wpłynęła również na dużą część tradycyjnej lewicy arabskiej o korzeniach stalinowskich, która zarówno w samej Syrii, jak i w Libanie, Egipcie i w pozostałych krajach świata arabskiego oraz na całym świecie wyraźnie skłania się ku nieświętemu przymierzu z reżimem Assada. Uzasadnia ona swoją postawę tym, że jest to reżim „oporny” czy wręcz reżim „ruchu oporu”, wbrew temu, o czym świadczy cała jego długa historia, odkąd tylko znalazł się u władzy – ochrona syjonistycznej okupacji Wzgórz Golan, nieustające krwawe represje wobec rozmaitych stawiających opór Izraelowi ugrupowań, zarówno palestyńskich, jak i libańskich (czy syryjskich), oraz trwająca od wojny październikowej 1973 r. bezczynność i służalczość w obliczu agresji izraelskiej na terytorium Syrii. Postawa taka wywrze negatywny wpływ na stosunek zwykłych Syryjczyków do całej lewicy.

ONZ i w szczególności Rada Bezpieczeństwa okazały się niezdolne do potępienia zbrodni reżimu, któremu Syryjczycy opierali się bezustannie i w sposób pokojowy przez ponad siedem miesięcy, gdy od kul strzelców wyborowych i milicji reżimowych dzień w dzień ginęli kolejni demonstranci i gdy najbardziej wpływowych działaczy aresztowano i poddawano najgorszym torturom w więzieniach i obozach dla internowanych. Przez cały ten czas świat zupełnie milczał i okazywał całkowitą obojętność.

Sytuacja ta niewiele się zmieniła, gdy ogarnięty rewolucją lud postanowił chwycić za broń i gdy powstało coś, co z biegiem czasu nazwano Wolną Armię Syryjską (WAS) – jej dowódcy i żołnierze w dużej części wywodzą się z armii regularnej. Doprowadziło to do straszliwej eskalacji zbrodni reżimowych.

Imperializm rosyjski, najważniejszy sojusznik reżimu baasistowskiego w Damaszku, zapewniający mu wszelkie poparcie, trzyma rękę na pulsie, blokując wszystkie próby potępienia tych zbrodni w Radzie Bezpieczeństwa. Z kolei dla Stanów Zjednoczonych żadnym istotnym problemem nie jest zachowaniu status quo, bez względu na to, jakie będą tego skutki i jakim zniszczeniom ulegnie Syria. Działo się tak mimo gróźb i szantaży, które stosował prezydent USA, ilekroć w łonie opozycji syryjskiej ktoś oskarżał reżim o użycie broni chemicznej – aż do ostatniej eskalacji, kiedy to uznał on, że przekroczono „czerwoną linię”.

Jest rzeczą oczywistą, że Obama, sprawiający wrażenie, iż spełni swoje groźby, znalazłby się w kłopotliwej sytuacji, gdyby tak nie uczynił, gdyż zaszkodziłoby to nie tylko jego wizerunkowi prezydenta, ale również wizerunkowi potężnego i aroganckiego państwa, na którego czele stoi, w oczach podwładnych krajów arabskich i całego świata.

Nadciągającym atakiem na syryjskie siły zbrojne w istocie kierują Stany Zjednoczone. Cieszą się one jednak zrozumieniem i współpracą sprzymierzonych z nimi państw imperialistycznych, nawet jeśli tym razem nie towarzyszy temu zwyczajowa farsa w postaci międzynarodowego uprawomocnienia takich poczynań (to znaczy w postaci decyzji ONZ, która była i pozostaje reprezentantką głównych mocarstw, niezależnie od tego, czy są one ze sobą skonfliktowane, czy sprzymierzone, oraz niezależnie występujących między nimi różnic i układów sił). Innymi słowy, w sytuacji, gdy należy spodziewać się rosyjsko-chińskiego weta, z atakiem nie będzie się czekać na decyzję Rady Bezpieczeństwa.

Niestety, wielu przedstawicieli opozycji syryjskiej liczy na ten atak i w ogóle na potęgę Stanów Zjednoczonych. Uważają oni, że będzie to dla nich okazja do przejęcia władzy ponad głowami ruchu ludowego i mas oraz bez względu na to, co one same niezależnie postanowią. Nie powinno więc dziwić, że tacy przedstawiciele opozycji i WAS gotowi są bez wahania dostarczyć Stanom Zjednoczonym informacji o proponowanych celach ataku.

Tak czy inaczej, jesteśmy zgodni co do tego, że:

● Zachodni sojusz imperialistyczny zaatakuje określone pozycje i ważne struktury wojskowe oraz infrastrukturę cywilną w Syrii (co, jak zwykle, pociągnie za sobą ofiary). Atak ten jednak, co wyraźnie zapowiedziano, nie będzie miał na celu obalenia reżimu. Zgodnie ze słowami Obamy, będzie miał jedynie na celu ukaranie obecnego kierownictwa syryjskiego i umożliwienie administracji amerykańskiej zachowania twarzy po tych wszystkich groźbach, którymi miotał w sprawie użycia broni chemicznej.

● Zamiar ukarania kierownictwa syryjskiego przez prezydenta Stanów Zjednoczonych w żadnej mierze i pod żadnym względem nie wynika ze współczucia w Waszyngtonie w obliczu cierpienia dzieci, które padły ofiarą masakr w Gucie, a jedynie z tego, że kieruje się on czymś, co sam nazywa żywotnymi interesami Stanów Zjednoczonych i ich bezpieczeństwem wewnętrznym, a ponadto interesami i bezpieczeństwem Izraela.

● Armia syryjska i jej sojusznicy regionalni z reżimem irańskim na czele prawdopodobnie nie będą mieli odwagi spełnić gróźb, z którymi, jak się zdaje, wystąpili ich czołowi przedstawiciele, sugerując, że w razie ataku Zachodu na Syrię pożoga ogarnie cały region. Spełnienie ich jest jednak możliwe jako opcji ostatecznej, która miałaby katastrofalne skutki.

● Zbliżający się imperialistyczny atak Zachodu absolutnie nie ma na celu wsparcia rewolucji syryjskiej. Ma zmusić Damaszek do pertraktacji i umożliwić Baszarowi al-Assadowi usunięcie się w cień, a jednocześnie zachowanie reżimu, przy stworzeniu takich warunków, które o wiele bardziej niż obecnie sprzyjałyby umocnieniu w przyszłej Syrii pozycji imperializmu amerykańskiego kosztem imperializmu rosyjskiego.

● Im lepiej najbardziej świadomi, pryncypialni i oddani przyszłości Syrii i jej ludu uczestnicy trwającej nadal mobilizacji ludowej zrozumieją te fakty oraz to wszystko, co z nich wynika, i im bardziej będą zgodnie z nimi działać, tym bardziej przyczynią się do wyłonienia przez lud syryjski prawdziwego kierownictwa rewolucyjnego. W toku konsekwentnej walki, prowadzonej w bieżących i historycznych interesach ludu, pozwoli to wypracować radykalny, zgodny z tymi interesami program, który będzie można szerzyć i realizować w drodze do zwycięstwa.

Nie dla interwencji imperialistycznej w jakiejkolwiek formie, czy to ze strony Stanów Zjednoczonych, czy ze strony Rosji.

Nie dla wszelkiej reakcyjnej interwencji wyznaniowej, czy to ze strony Iranu, czy ze strony państw znad Zatoki.

Nie dla interwencji Hezbollahu, która zasługuje na najwyższe potępienie.

Precz ze wszelkimi złudzeniami co do nadciągającego ataku Stanów Zjednoczonych.

Otworzyć składy broni dla ludu syryjskiego, tak, aby mógł walczyć o wolność, godność i sprawiedliwość społeczną.

Zwycięstwo dla wolnej i demokratycznej Syrii oraz precz raz na zawsze z dyktaturą Assada i wszystkimi dyktaturami.

Niech żyje syryjska rewolucja ludowa.

Rewolucyjni Scojaliści (Egipt)

Nurt Lewicy Rewolucyjnej (Syria)

Związek Komunistów (Irak)

Al-Munadil-a (Maroko)

Forum Socjalistyczne (Liban)

Związek Lewicy Robotniczej (Tunezja)

Pierwotnie przedstawiono 31 sierpnia 2013 r.

 

Tłumaczenie: Paweł Michał Bartolik.

 

Wybory